PIM wdrożony w cztery miesiące: lista rzeczy, których bym już nie powtórzył
Siedem punktów, z czego cztery dotyczą nie narzędzia, a tego, kto zatwierdza opisy produktów. Wdrożenie skończyło się w terminie, co nie znaczy, że wszystkie decyzje z pierwszego miesiąca były trafione.
Wdrożenie skończyło się w terminie i mieści się w definicji sukcesu. To nie znaczy, że wszystkie decyzje z pierwszego miesiąca były trafione. Poniżej siedem rzeczy, których bym nie powtórzył, w kolejności od najbardziej kosztownej.
Cztery punkty o ludziach
- Nie ustaliliśmy na początku, kto zatwierdza opis produktu. Narzędzie miało workflow akceptacji od pierwszego dnia. Przez sześć tygodni nikt go nie używał, bo nie było wiadomo, kto ma być akceptującym. Opisy szły do sklepu bez przeglądu.
- Przeszkoliliśmy zespół z narzędzia, a nie z procesu. Ludzie wiedzieli, gdzie kliknąć, ale nie wiedzieli, w którym momencie dnia mają to zrobić i skąd wziąć dane wejściowe.
- Import danych od dostawców zostawiliśmy na koniec. Okazało się, że trzech największych dostawców przysyła pliki w formatach, których żaden parser nie czyta bez ręcznej korekty. To nie jest problem techniczny, tylko negocjacyjny, i trzeba go zacząć rozwiązywać w pierwszym tygodniu.
- Nie było jednej osoby odpowiedzialnej za jakość danych. Odpowiedzialność rozłożona na cztery działy oznacza brak odpowiedzialności.
Trzy punkty o narzędziu
- Model danych zaprojektowany pod obecny katalog, nie pod planowany. Dwa miesiące później doszła kategoria z zupełnie inną charakterystyką atrybutów i trzeba było przemodelować.
- Zbyt wiele atrybutów obowiązkowych na starcie. Efekt: ludzie wpisywali cokolwiek, żeby przejść dalej. Lepiej mieć puste pole niż pole wypełnione śmieciem, bo puste widać w raporcie.
- Brak środowiska testowego z realnym wolumenem. Wszystko działało na 500 produktach. Na 40 tysiącach eksport feedu trwał 40 minut.
Gdybym miał wskazać jedną rzecz do zrobienia inaczej: pierwsze dwa tygodnie poświęciłbym wyłącznie na ustalenie, kto o czym decyduje, i dopiero potem tknął konfigurację.